„Wstaję rano, za piętnaście trzecia, ... latem to już widno (...), śniadanie jadam na kolację, tylko wstaję i wychodzę! (...) - Do pekaesu mam pięć kilometry. (…) Na Ochocie w elektryczny i do stadionu. A potem to już mam z górki, bo tak: 119, przesiadka w 13, przesiadka w 345 i jestem w domu. Znaczy, w robocie. I jest za piętnaście siódma! To mam jeszcze kwadrans, to sobie obiad jem w bufecie! To po fajrancie już nie muszę zostawać, żeby jeść tylko prosto do domu. I góra 22:50 jestem z powrotem. Golę się, jem śniadanie i idę spać...” („Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz”, reż. St. Bareja, 1978)

Tak pewnie wyglądałaby moja codzienność, gdyby nie ceramika. Dzięki niej żyję troszkę wolniej. Glina uczy pokory i cierpliwości, sprawia, że inaczej myśli się o życiu – nie „od poniedziałku do poniedziałku”, tylko ”od soboty do soboty”. W soboty chodzę na zajęcia do Angoby. Jest to czas tylko dla mnie. Nic nie muszę. CHCĘ zamknąć w formę ceramiczną, to o czym myślałam przez ostatni czas. Nie zawsze się udaje, ale po kilku latach lepienia zaczynam panować nad gliną. Największą przyjemność sprawia mi lepienie kurzołapek, czyli przedmiotów kompletnie niepraktycznych. Ostatnio fascynują mnie robale... i te rzeczywiste i te, jak z bajki wyjęte.

Szczęściarzami są ci, którzy na co dzień mogą wykonywać zawód związany ze swoją pasją. Ja mam trochę mniej szczęścia, ale staram się łapać je całymi garściami i czerpać przyjemność z lepienia, malowania i spotkań w gronie takich samych (a może i większych) zapaleńców, jak ja.

P.S. Uwielbiam też stare polskie komedie i trochę cięższą muzykę.

_______________________________

There is this scene in an old Polish comedy by St. Bareja entitled „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz?” („What will you do when you catch me?”) where a man describes the absurdity of his everyday life and how he commutes to work. The movie is set in the period of Communism in the People’s Republic of Poland (1978). And so, he gets up really early, at 2:45 a.m. He had breakfast instead of supper before going to bed the previous evening, so in the morning he only gets up and leaves for work. He walks over 3 miles to get to the bus stop. He changes trains, trams and buses several times. He has dinner(!) in the canteen at 6:45 a.m. Then he goes to work, finishes it in the afternoon and gets back home at 10:50 p.m. Then he shaves, has breakfast (in the evening) and goes to bed… just to repeat the whole ritual again and again every day.
Were it not for ceramics, this is probably how my everyday life would look like. Thanks to ceramics I live just a little bit slower. Clay teaches humility and patience. It makes you think differently about life – not „from Monday to Monday” but „from Saturday to Saturday”. On Saturday I attend ceramic course in AngobA workshop. This time is dedicated only for me. I don’t “have to” anything. I WANT to put my thoughts in a shape of a ceramic object. I do not always succeed, but after a few years of working with clay I start to overrun it. I mostly enjoy making so called gewgaws, which are totally impractical objects. Recently, I’ve been fascinated by bugs, real as well as fantastic ones, from fairytales.
Lucky are those who can make their passion their occupation. I wasn’t that lucky, but I try to grab greedily this little part of it and get pleasure in making ceramics, in painting, in meeting with as big ceramic enthusiasts as I am… or even bigger ones.
P.S. I also adore old Polish comedies and a slightly heavier music.




Kalendarium


Wiecej informacji z kalendarium w sekcji Wydarzenia

17.05-26.06.2017

Wystawa "Odnaleźć Afrykę"

10.06.2017

13. Warszawskie Spotkania Ceramiczne


lipiec 2017

Plener w Orońsku